Przejdź do głównej zawartości

Posty

W Bronowicach

O "Weselu" można by w nieskończoność. Ze swadą i oskomą, z przesadą i bez przesady. Istotny trop wszelkiej analizy znajdziemy w podpowiedzi określanej mianem podobieństwa zachodzącego między zbiorem faktów a ich sfunkcjonalizowaniem w postaci artystycznego przetworzenia. Taką zależność narzucają kładki łączące epizody historyczne ze starannie opracowanym artefaktem literackim. Powiedziało się o zbiorze zdarzeń, tymczasem wypada zapytać: jakich? Kogo lub czego ściśle dotyczących? Podczas dzisiejszego "czytania Wesela" w "bronowickiej chacie" - czyli w odnowionym dawnym Muzeum Młodej Polski często mówiono Gadamerem, momentami dopuszczano do głosu Brzozowskiego, rzadko, rzadziej pozwalano mówić Wyspiańskiemu. Brak wzmianki na temat "rogu obfitości", jakim były ówczesne bronowickie gumna, kopce, stogi i komory zepchnęły rozmowę na tory osobne i umowne. Wyświetlanie tematu weselnego w anturażu "liturgii przejścia" stanowi przykład roz…
Najnowsze posty

Wyspiańskiego mi zadano...

Wyspiańskiego mi zadano. Wyspiańskiego mi uwidoczniono. Osadzono w pamięci, pod grzywką włosów, w bliskości rdzenia. Lata moje pacholęce mijały w atmosferze powszechnego przygotowania obchodów setnej rocznicy urodzin artysty. Zrezygnowano z pomp ssąco-tłoczących, odpuszczono sobie (wreszcie) igrzyska namolnych interpretacji, nie nadeptywano szczegółów, nie dotykano sfer dyskretnych, choć nikt nie stronił od tego, by wyłaniającym się dowodom recepcji podsuwać propozycje ideologicznie skłamane. Z setną rocznicą urodzin zbiegły się w jeden spokojny, stonowany artefakt melodie i rojenia szkolnych korytarzy, świetlic, pracowni. Zbiegła się w jedno wielka tęsknota za czymś, za kompozytowym wypełnieniem ponurych szczelin w nas. Tym sposobem z igliwia i chrustu wyrastało przytulisko emocji ważnych i potężnych. Ważnych, ponieważ skojarzonych z misją, potężnych z racji dojmującej różnicy, jaka zaistniała między ciężarem przesłania i możliwościami percepcji. Patronem szkoły był Lenin. Miał tylko…

Nieobecność barwionego tynku

Nieobecność barwionego tynku na fasadzie siedemnastowiecznego kościoła zaskakuje i przynagla; cegła stanowi wyróżnik gotyku i neogotyku, to również podstawowe tworzywo architektury funkcjonalnej i mieszkaniowej. Szczególne piękno "myślącej" cegły odnaleźć można w samowystarczalnym onegdaj Nikiszowcu. Zanim wchłonęło tę dzielnicę miasto ogrodów i ogrodzeń oraz sławnego jak Sarajewo kongresu klimatycznego, żyło sobie po swojemu, raz za razem stając się faktycznym i rzekomym teatrem działań. Już w końcówcelat sześćdziesiątych zrównano ją z endemicznym, widowiskowym, identyfikowalnym atelier. Nie było odtąd filmu dotyczącego Śląska lub jego skrawków i okrawków, którego twórca nie spojrzałby na Nikisz z... miłością. Nawet epizody tranzytowe filmu "Konsul" rozgrywają się w nocnych plenerach Nikiszowca.Zaiste warto odwiedzić to miejsce. Odwiedzić nie tylko wirtualnie. Odwiedzić ze względu na walor określony nie do końca ryzykownym mianem. Wacław Berent stworzył powieść: &…

Pióro serdeczne

     Na początku Nowego Roku 2019 wiersz sprzed lat.  Przywołałem w nim obrazy i sytuacje pór roku. Z tego względu nadaje się na występowanie w pozycji utworu okolicznościowego. 


Pióro serdeczne dało ci siebie.
Chwila i siejesz udrękę, lament, wiary, nadzieje, ciężki atrament.
Głowa przy głowie, słowo po słowie, ciecz wsiąka, dech ściąga, treść wciąga.
I nie doczekasz, czas gnije, próby, ni wetowanej chryjami zguby.
Płatkami pomiń zeszłorocznego śniegu gorące mierzyć powietrze.
Przy starorzeczu, skąd dawną wodę pchnęła ku morzu nowa uroda,
śliską cembrowiną odprowadzaj smutki, śliską cembrowiną odprowadzaj smutki, śliską cembrowiną odprowadzaj smutki,
ślis cembro dzaj…

Meine liebe Kapellmeister

Piszę do was umniejszony, słabowity i niezdarny. Smutny i zepchnięty. Umniejszony z powodu Tolusia, którego (chwilowo) nie ma, a który we własnej osobie i pełną gębą, był. Spotkaliśmy się we wrześniu u Joli, zadowoleni, uśmiechnięci; w obecności pań obywatelek malujących, piszących i panów obywateli piszących i sędziackich, obywatelek i obywateli miasteczka tegoż i miasteczek ościennych. Spotkaliśmy się posłuchać, poczytać, pomarzyć, piątkę przybić, fotkę jedną, drugą, trzecią strzelić. Od jakiegoś czasu w stanie spoczynku, zatem wypoczęty fest, czytał nam Andrzej tekst ze zdania na zdanie coraz bardziej brzemienny, coraz bardziej celowy i konkretny. Czytał z radością, jak ktoś przekonany, że ma komu. Jak wtedy, bodaj w dziewięćdziesiątym pierwszym albo jeszcze wcześniej, gdy zostaliśmy sobie przedstawieni przez Romka na korytarzu domu kultury przy Dąbrowskiego w Chorzowie. MeineliebeKapellmeister - tak bodaj zaczynał się monolog wygłoszony wobec dwuosobowego audytorium. Było to …
Wertuję książkę Bronisława Maja i konstatuję uroczyście, że jeśli musiałbym się z nią kiedykolwiek rozstać, czułbym towarzyszący temu nieprzebrany smutek, doświadczenie obezwładniającej trwogi, niepokój ramion, serca, niepokój każdej tkanki. Rozpadające się marnym węglem skrzydła ostatecznej rekapitulacji - ruina momentu początkowego zakładającego się o honor z chwilą oznaczającą ostateczność nieistniejącego jeszcze. Książka pana Maja na skromniejącej stercie bezcennego stosu, wiersze wykrzyknikami znaczone, dowodami lektury, uniesień, euforii. Widziałem w niej produkt zdolny sycić pierwotny głód - "pro"-"dukt", czyli pretekst pójścia jakoby dalej, otoczkę jubilerską, w której cenny kamyk. Omiatam wzrokiem szczerbioną kolumienkę ocalałych, jakbym przed chwilą odpowiadał na pytania ekskluzywnego wywiadu lub wypełniał rubrykę w kwestionariuszu Prousta. Ilość książek do zabrania na wyspę kurczy się, doskonali. Dawniej minowała i ośmieszała powagę świętych liczb, aktua…

Sen za podwójną szybą

Sen za podwójną szybą
Sen za podwójną szybą gęsta twarda noc gdzieniegdzie gubione iskry hibernowanego życia i okopcony blask punkt po punkcie na szczyt piętro po piętrze po żebrach okien rosłej bezczelnej żylety dzieła chmur oszołomień konterfektu ciasnoty ciemnoty na pokaz
Za chłodnym stołem kuzyn jedyny który oparł się pochodowi żarłocznej oparł się i ocalał los niezbyt chętnie lubił go osłaniać przeciwnie - tylko się dobrze przypatrz - w epoce kwiatostanu posadził mu na pagonach belkę starszego szeregowego żeby bronił ojczyzny więc strzegł magazynu pośród ławicy innych też ofiarowanych
Śladem tak wielu przed nim mógłby zahaczyć w marszu o źle izolowany przewód lub ze śliskiego błotnika runąć w koleinę aby konając w bólach oprócz subtelnych treści zwracać ich osnowę
Mógłby dotrwał, ocalał
Tej nocy nawet dziarsko wkroczył jak do siebie rozejrzał się po ślepej kuchni (stąd sen za podwójną szybą zamknięty w tytule) okno kuchni wychodzi prosto na sypialnię żałosną met…