Dzień dobry Wiesiu, dzięki wielkie za refleksję. Janusz nigdy nie narzekał ani w wierszach, ani wobec przytomności odwiedzających go ciekawskich oraz szczerą oferujących przyjaźń. Pokładami optymizmu Janusz można by wyłożyć sanocki rynek. Myślę, że wiele by z tego zostało w postaci sporej pryzmy-sterty. Mieliśmy, co ja piszę: mamy Poetę, co się zowie. Z prawdziwego zdarzenia, chorążego poetyckiej wielkości!
Zawsze jest; za szybko, za dużo, nie w porę... Los jest okrutny i ślepy...
OdpowiedzUsuńDzień dobry Wiesiu, dzięki wielkie za refleksję. Janusz nigdy nie narzekał ani w wierszach, ani wobec przytomności odwiedzających go ciekawskich oraz szczerą oferujących przyjaźń. Pokładami optymizmu Janusz można by wyłożyć sanocki rynek. Myślę, że wiele by z tego zostało w postaci sporej pryzmy-sterty. Mieliśmy, co ja piszę: mamy Poetę, co się zowie. Z prawdziwego zdarzenia, chorążego poetyckiej wielkości!
OdpowiedzUsuń